Muzyka: King For A Day/Shout (koncert w Anglii) - Green Day.
Po raz kolejny słucham nagrania tego koncertu i po raz kolejny zakładam bloga. Przeciwieństw jest kilka - mój blog nie będzie tak dobry, nie wiem ile będę w stanie go prowadzić i będzie zapewne nudny jak flaki z olejem (kto¶ to w ogóle kiedy¶ jadł?). Natomiast koncert jest ¶wietny ("(...)the best fucking tour..." - Billie Joe BIaB), nigdy mi się nie znudzi i przykuwa uwagę (tyłek i striptiz BJA, także) od samego pocz±tku.
Te wakacje będ± dla mnie straszne. Po tych kilku dniach już to widzę (dzi¶ u mnie padało, a jak u was?) - co dwa dni burze, potem błoto, wylęgarnia komarów, a do tego nuda jak cholera. Czy to nie cudowne? W telewizorze same powtórki, a internetem już wymiotuję.
Do tego dzi¶ Dzień Przytulania? Matko i córko, idę do muszli wypu¶cić z siebie złe emocje...